W dniach 23 i 24 maja tego roku na terenie Międzynarodowego Centrum Kongresowego w Katowicach obyły się czwarte Mistrzostwa Polski w Testowaniu Oprogramowania, w których miałem przyjemność uczestniczyć jako zawodnik. Poniżej chciałbym Wam przedstawić trochę faktów związanych z tym wydarzeniem. Zapraszam do lektury.

A jak atmosfera – już od przekroczenia progu Międzynarodowego Centrum Kongresowego mogliśmy poczuć ducha rywalizacji. Kilkuset testerów z całej Polski, którzy oczekiwali ze zdenerwowaniem i niecierpliwością na rozpoczęcie konkursu to niesamowity widok. Kuluarowe rozmowy, w których snuto historie o tym, co dla nas przygotowali organizatorzy, mnóstwo plotek i domysłów. Całość sprawiała, że czuliśmy się jak w innym oderwanym od rzeczywistości świecie, oczywiście w pozytywnym tych słów znaczeniu.

20160523_105706_HDR

B jak bezpieczeństwo – Michał Sajdak prowadzący wykład pod tytułem: “Testy bezpieczeństwa – teoria a praktyka” był najjaśniejszym punktem konferencyjnej części mistrzostw. Jego pokazy hackowania na żywo porwały publiczność swoim rozmachem i dużą dawką wiedzy, którą starał się przekazać. Prelegent pokazał się od najlepszej strony i pozostawił niezatarte, bardzo dobre wrażenie. Swoim wystąpieniem na pewno zainspirował sporo osób, które miały zaszczyt go wysłuchać.

C jak catering – wychodząc poza standardy, jakie są oczywistością na tego typu konferencjach organizatorzy postawili na coś zupełnie innego. Podczas przerw na lunch w strefie gastronomicznej można było skosztować specjałów z podobno najlepszych katowickich food trucków. Koncepcja była bardzo słuszna, jednak realizacja daleka od ideału. W każdym z samochodów było dostępne zaledwie jedno danie, co powodowało, że do najsmaczniejszego z nich ustawiały się długie kolejki. Ten aspekt można w przyszłym roku zdecydowanie poprawić.

D jak dyplomy – po zakończeniu ceremonii ogłoszenia wyników można było odebrać dyplom uczestnictwa. Jednak chaos, jaki powstał przy stanowisku organizatorów, nie sprzyjał temu podniosłemu wydarzeniu. Mnóstwo osób przerzucało między sobą leżące na stole dokumenty. Zdecydowanie ten element organizatorzy mogliby poprawić i wyciągnąć wnioski na przyszłoroczną edycję.

E jak efektowne rozpoczęcie – organizatorzy zadbali odpowiednio o podniosłą atmosferę już od samego początku. Mogliśmy zobaczyć film z poprzedniej edycji mistrzostw, zawierający zarówno rozdanie nagród jak i cały przebieg rywalizacji. Sprawiło to, że jeszcze bardziej mogliśmy wczuć się w klimat rywalizacji.

F jak formuła mistrzostw – podobnie jak rok temu, zawody były podzielone na dwie rundy. Podczas pierwszej z nich testowaliśmy dostarczony program. Drugi etap polegał na stworzeniu raportu zawierającego zarówno przebieg naszych dotychczasowych prac, jak i ocenę jakości aplikacji. Ostateczny ranking był sumą punktów zdobytych w obu fazach. Jest to niewątpliwie uczciwsze podejście do sprawy, niż w ubiegłorocznej edycji, podczas której wyniki zerowały się.

G jak gospodarze imprezy – ekipa 21CN organizująca tegoroczne mistrzostwa spisała się na medal. Zarówno przygotowanie samej imprezy, jak i później obsługa w jej trakcie stały na bardzo wysokim poziomie. Wolontariusze w trakcie samych zawodów i bezpośrednio po nich byli bardzo pomocni. Zawsze służyli dobrą radą oraz starali się pomagać uczestnikom, jak najlepiej umieli.

I jak identyfikatory – tym razem zamiast ładnie wydrukowanej przepustki zawierającej imię i nazwisko uczestnika otrzymaliśmy Co prawda zawierały one wszystkie ważne informacje, jednak ich dosyć nieporęczna forma sprawiała niektórym osobom wiele problemów. Zdecydowanie ubiegłoroczna forma była dużo lepsza, a przede wszystkim wygodniejsza.

DSC_0521

J jak John Lemon – podobnie jak w przypadku cateringu, także napoje serwowane podczas konferencji nie były standardowe (chociaż takich też nie zabrakło). Mogliśmy więc spróbować napojów o smaku granatu, rabarbaru czy… Katowic. Tak – taka wersja też była dostępna, jednak bardzo ciężko było określić jej smak, w gronie uczestników wydawało nam się, że jest to coś pomiędzy cytryną z pomarańczą a egzotycznymi owocami, a co bardziej prawdopodobne ich mieszanką.

K jak Katowice – miasto gospodarz tegorocznych Mistrzostw Polski w Testowaniu Oprogramowania. Miasto nie zrobiło na mnie osobiście większego wrażenia. Mimo wskazania przez organizatorów kilku ciekawych miejsc, które można odwiedzić, tylko jedno z nich było warte uwagi. Magiczny Nikiszowiec to dzielnica wybudowana dla robotników pracujących w pobliskich kopalniach. Osiedle to ma swój nieodparty urok i wkraczając w jego progi czujemy się, jakbyśmy przekroczyli bramy innego świata.

M jak MrBuggy – czyli kolejna aplikacja przygotowana tylko po to, aby kilkuset testerów mogło podjąć wyzwanie i w tym samym czasie szukać w niej defektów, które przygotowali organizatorzy. Czas przeznaczony na testy wynosił 120 minut, więc konieczne było ostre wzięcie się do pracy już od samego początku. Autorzy przygotowali dla uczestników 22 łatwiejsze bądź trudniejsze do odnalezienia błędy.

N jak nagrody – w tym roku pula nagród była zdecydowanie większa niż w poprzednich edycjach. Osoby, które zajęły miejsca na podium otrzymały odpowiednio 2, 4 lub 6 tysięcy złotych. Trzeba przyznać, że takie kwoty są już konkretnymi dodatkami do pucharów i dyplomów. Oby ten trend wzrostowy utrzymał się w kolejnych latach.

O jak ogłoszenie wyników – zdecydowanie zmarnowany potencjał. Na oficjalnej części mogliśmy poznać zaledwie osoby znajdujące się na podium całej rywalizacji. Niewątpliwie smaczku mogłoby dodać ogłoszenie całej pierwszej dziesiątki.

P jak problemy z wifi – niestety podczas samych zawodów nie obyło się bez problemów technicznych. Pewna część zarówno zawodników indywidualnych jak i drużyn nie była w stanie nawiązać połączenia z siecią, jaką udostępnili organizatorzy. Mimo starań wolontariuszy i licznych prób poprawienia tej sytuacji, nie udało się całkowicie wyeliminować tej niedogodności. Powodowało to, że wyniki wyświetlane na żywo nie odzwierciedlały stanu faktycznego. W rezultacie rywalizacja była zdecydowanie mniej emocjonująca.rsz_20160523_145133_hdr

R jak retrogranie – dzięki współpracy organizatorów z Muzeum Historii Komputerów i Informatyki mieliśmy okazję przez chwilę przenieść się do przeszłości. W głównej hali, w której odbywały się zawody, ustawionych było kilkanaście stanowisk oraz automatów, na których uczestnicy mogli zmierzyć się z klasycznymi grami. Wybór był ogromny, więc nie mogło zabraknąć takich hitów jak pacman czy szachy. Każdy na chwilę mógł przenieść się do przeszłości i zobaczyć, jak w tamtych czasach wyglądała cyfrowa rozrywka.

S jak stoiska promocyjne – w holu każdy ze sponsorów miał możliwość zaprezentowania siebie, swojej działalności i projektów, nad którymi pracuje. Na stoiskach serwowano świeże bezalkoholowe napoje, można było pograć w różnego typu gry, rozwiązać krzyżówkę lub wziąć udział w konkursach, w których do wygrania był między innymi dron. Atmosfera była luźna i sprzyjała wymianie doświadczeń. Oby w przyszłym roku ta tradycja była kontynuowana.

T jak testowanie gier – w tym roku był to temat przewodni konferencyjnej części wydarzenia. Na zaproszenie organizatorów do Katowic przyjechali przedstawiciele największych polskich firm branżowych, z Przemkiem Wójcikiem z CD Projekt RED na czele. Dzięki ich udziałowi mogliśmy dowiedzieć się, z jakimi problemami zmagają się w swojej codziennej pracy i jak zawodowe testowanie gier wpływa na ich życie.

U jak uczestnicy – o skali i popularności przedsięwzięcia może świadczyć fakt, że w tegorocznych mistrzostwach wzięło udział 103 trzyosobowych zespołów oraz 42 zawodników indywidualnych. Wolne miejsca skończyły się już na początku kwietnia. Biorąc pod uwagę, że każda kolejna edycja jest większa od poprzedniej, za rok prawdopodobnie możemy spodziewać się przekroczenia liczby pięciuset uczestników. Byłby to na pewno ewenement na skalę światową.

W jak warsztaty – w tym roku po raz pierwszy mieliśmy okazję uczestniczyć w . Każdy uczestnik mistrzostw mógł wybrać jeden z trzech, które prowadzili doświadczeni profesjonaliści. Można było wziąć udział w rozgrywce „Test Team Game” czyli gry planszowej o zarządzaniu zespołem testerskim, zobaczyć w jaki sposób w praktyce jako testerzy możemy wykorzystywać system kontroli wersji GIT czy też dowiedzieć się jak efektywnie wykorzystywać programowanie w języku SQL. Miejmy nadzieję, że ten trend zostanie podtrzymany, ponieważ stanowi to znaczne urozmaicenie konferencyjnej części wydarzenia.

Z jak zwycięzcy – osoby, które wygrały te mistrzostwa naprawdę musiały popisać się wielką wiedzą i umiejętnościami w dziedzinie testowania oprogramowania. W kategorii drużynowej najlepszy okazał się zespół „Szajka Grześka” natomiast w indywidualnej zwycięzcą został Grzegorz Dawid. Gratulacje!

***

A teraz kolej na Ciebie – zadanie proste, ale dla spostrzegawczych. Jakich liter zabrakło w moim alfabecie?

Certified Agile Tester and Demand Analyst, holds a postgraduate diploma in software testing and demand engineering. As a Scrum team member infects everyone at Goyello with his uncompromising attitude towards quality assurance.
  • Marcin Prymas

    Zależy od alfabetu, ale zabrakło H, L, Y i Q, X, V lub wszystkich polskich znaków.

    No i oby za rok twoje nazwisko było pod literką Z.