Czy można wrócić do firmy, z której się kiedyś odeszło? Jak to jest, gdy pasja nieoczekiwanie staje się inspiracją do zmian w życiu zawodowym? I gdzie na świecie wieją najlepsze wiatry? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w rozmowie z Maćkiem Czuchą, który jako Product Owner odpowiada w Goyello za Webmerce, platformę do tworzenia i zarządzania sklepami online.

mczuchaMaciek, jak to się stało, że zacząłeś współpracę z Goyello?

Z Peterem Horstenem, założycielem firmy, poznaliśmy się prywatnie. To było w 2007 roku. Peter i jego żona Kasia przeprowadzili się akurat z Holandii do Polski. Peter startował z biznesem w naszym kraju i kompletował zespół.

Można więc powiedzieć, że byłeś z Goyello do samego początku?

Tak. Zaczynałem, kiedy firma powstawała. Kluczowe decyzje dotyczące pierwszych projektów podejmowane były wtedy przy kuchennym stole.

Dlaczego właśnie do Ciebie zwrócili się z propozycją współpracy?

Zaraz po studiach na wydziale telekomunikacji Politechniki Gdańskiej założyłem własną firmę. Zajmowałem się obsługą informatyczną firm. To, co robiłem, wpisywało się w kierunek, w jakim Peter chciał rozwijać firmę. Początkowo pracowałem jako programista. Dopiero później zacząłem zajmować się tym, czym zajmuję się do dziś, czyli e-commerce.

Jak wspominasz ten pierwszy okres współpracy?

Od początku moją uwagę zwróciła otwartość Petera. Chętnie konsultował różne sprawy, słuchał sugestii, rozmawiał z zespołem. Od początku też miał wizję firmy w przyszłości. Wiedział, w jakim tempie będzie powiększał zespół. Precyzyjnie zaplanował liczbę pracowników na 5 następnych lat. W roku 2012 firma miała zatrudniać ok. 80 osób. Dokładnie tylu pracowników pracowało w tym roku w Goyello.

Ty jednak w pewnym momencie zdecydowałeś się odejść.

Tak, to prawda. Przez jakiś czas pracowałem zarówno dla Goyello, jak i dla innej firmy, która też zaproponowała mi współpracę. Szybko doszedłem do wniosku, że aby móc w pełni zaangażować się, muszę wybrać. Wybrałem tę druga firmę.

Jak to się stało, że jednak wróciłeś i do dziś pracujesz w firmie?

W międzyczasie założyłem z przyjaciółmi sklep internetowy, związany z moją pasją, kitesurfingiem. Miała to być strona dla znajomych, również miłośników tego sportu. Zajmowaliśmy się nią po godzinach. Informacja o sklepie wyszła jednak poza grono przyjaciół i pojawiły się zamówienia. Producenci zaczęli przekazywać nam sprzęt do testów, a my zaczęliśmy zarabiać. Nie było to nasze główne źródło utrzymania, ale dawało mnóstwo satysfakcji. Wtedy zacząłem interesować się e-commerce.

Kitesurfing w Brazylii.

Kitesurfing w Brazylii. Fot. Archiwum prywatne

Tymczasem Goyello rozwijało się. Mimo że odszedłem, cały czas byliśmy w kontakcie. W 2012 roku pojawił się nowy klient i firma powiększała zespół. Zgłosiłem się na rekrutację. Urodziła mi się wtedy córka i doszedłem do wniosku, że stała współpraca będzie lepszą opcją niż nieregularne zlecenia. Poza tym widziałem szansę rozwoju w branży e-commerce. Moje doświadczenie, zdobyte dzięki sklepowi i pasji, wzbudziło zainteresowanie. Zaproponowano mi pracę w zespole Webmerce, platformy do tworzenia i zarządzania sklepami internetowymi.

Twój pierwszy projekt?

Zaczęło się od skoku na głęboką wodę. 😉 Webmerce obsługiwało oficjalny sklep konkursu Eurowizji. Siedzieliśmy wieczorem w biurze i jednym okiem oglądaliśmy występy, drugim aktywność klientów. Emocje były ogromne. Głównie dzięki temu, że nasze narzędzie doskonale się sprawdziło.

Jaka jest teraz Twoja rola w Webmerce i na czym polega Twoja praca?

Po dołączeniu do zespołu Webmerce, przejąłem obowiązki Product Ownera, którym jestem do dziś. W Webmerce priorytetem są dwie rzeczy. Pierwsza to nieustanny rozwój platformy. Wprowadzamy nowe funkcjonalności, testujemy je i udostępniamy. Druga to kontakt z klientem. To działania, dzięki którym klient będzie czerpał korzyści z tego, co Webmerce mu oferuje.
Współpracuję więc z zespołem specjalistów od e-commerce i developerów. Rozmawiam też z klientami i pokazuję im, jak Webmerce może zaspokoić potrzeby zarówno ich samych, jak i ich klientów.

Na czym polega różnica między pracą w projekcie takim jak Webmerce a programowaniem?

Zaletą tej pracy jest fakt, że Webmerce nie jest produktem, który dopiero powstaje. On już jest. To żywy organizm. Każda modyfikacja jest od razu wdrażana i weryfikowana przez rzeczywistych odbiorców.

Dodatkowo, bardzo odpowiada mi model naszej współpracy z klientami. Wprowadzam ich w pracę metodyką Agile. Początki bywają trudne. Klient musi zrozumieć, że praca w Agile składa się z kilku etapów – najpierw konsultacja wymagań z zespołem, potem planowanie sprintu i testy. Dopiero po nich klient otrzymuje gotowy fragment oprogramowania. Na podstawie doświadczenia mogę powiedzieć, że Klienci doceniają, że działamy skutecznie, bez nerwowych ruchów, a efekty naszej pracy są wysokiej jakości.

W tym modelu współpracy jesteśmy bardziej ich partnerami niż zleceniobiorcami. Oprócz tego, że doradzamy im, dostajemy od nich bardzo rzeczowe informacje zwrotne. Informują nas, które rozwiązania sprawdzają się najlepiej w przypadku ich działalności.

Czy możesz porównać Webmerce z podobnymi rozwiązaniami?

Nie patrzymy na Webmerce jak na oprogramowanie. Webmerce to szereg usług, które klient otrzymuje w pakiecie z narzędziem. Udostępniamy funkcjonalności, pokazujemy jak można z nich korzystać i jak dzięki nim rozwijać swój biznes. Stajemy się w różnym stopniu zarządcą sklepu naszego klienta. Coraz częściej bierzemy na siebie zadania takie, jak obsługa klienta, wysyłki, płatności, a nawet poprawna prezentacja towaru. Pomagamy opisywać i fotografować produkty, by wyglądały atrakcyjnie i lepiej się sprzedawały.

Analizujemy ruch internetowy w serwisach naszych klientów i doradzamy działania marketingowe. Jednemu z klientów pokazaliśmy ogromny potencjał jego marki na rynku norweskim, którego nie był świadomy. Serwis AmberVend, oferujący biżuterię z bursztynu bałtyckiego, wytwarzaną w Gdańsku, uruchomiliśmy w wersji chińskiej. Z analiz wynikło, że to rynek, na którym jest zainteresowanie tymi produktami. Jednym słowem, pomagamy klientowi budować markę.

Jakie sklepy działają na platformie Webmerce?

Mamy sklepy działające w obszarach B2C oraz B2B z różnych branż. Są to m.in. usługi turystyczne, sprzęt sportowy, bielizna, dekoracje okienne, biżuteria z bursztynu oraz produkty lokalnych artystów i rzemieślników w dedykowanych sklepach na regiony turystyczne Europy. Od początku 2015 uruchomiliśmy 5 kolejnych sklepów. Pracujemy nad kolejnymi. Co ważne, od początku istnienia Webmerce żaden klient nie zrezygnował z naszych usług.

Handel w Internecie to ciekawa i rozwojowa branża?

Bardzo! W ogóle według mnie handel to fascynująca rzecz. To aktywność, w którą ludzkość zaangażowana jest od zarania dziejów. Dziś handlem rządzi Internet. E-commerce to branża bardzo dynamiczna. Polska jest wprawdzie daleko za liderami sektora, wyróżnia ją jednak największy w Europie procentowy wzrost sprzedaży online w ostatnich latach.

Klienci sklepów internetowych coraz bardziej ufają handlowi online. Dawniej najmniejszy zakup w Internecie poprzedzała analiza opinii o danym sklepie, w obawie przed oszustwem. Dziś zaufanie klientów nie jest już narażane na szwank. Również dzięki temu branża może się rozwijać.

Niedawno Webmerce wygrał konkurs, w którym nagrodą było dofinansowanie do nowego biura w biurowcu w Olivia Business Centre. To dla Was nowy etap. Jakie macie w związku z tym plany?

Liczę, że biuro w nowej lokalizacji da nam lepszą rozpoznawalność na rynku. Będzie nam jeszcze łatwiej budować zaufanie, tak potrzebne do nawiązywania nowych kontaktów.

Zamierzamy dalej przekonywać naszych klientów do budowania własnych marek. Mogą oni sprzedawać swoje produkty za pośrednictwem popularnych serwisów aukcyjnych, czy globalnych platform, jak Amazon. Jeśli jednak z dnia na dzień podwyższone zostaną opłaty za korzystanie z takiego pośrednictwa, pojawia się problem. Dlatego warto postawić na własny sklep, pod własną silną marką.

Moim najbliższym zawodowym celem jest organizacja konferencji branżowej w naszym regionie. Uważam, że pozostajemy w tyle za Polską centralną i południową. A mamy ogromny potencjał i doświadczenie!

Jestem też zaangażowany w inicjatywę ThinkLocal. Działamy na rzecz handlu lokalnego, łącząc sprzedających i kupujących, którzy mieszkają w jednym mieście lub województwie. Celem jest wspieranie gospodarki regionu.

Pracujesz dla Goyello, z przerwą, trzy i pół roku. Co daje Ci ta praca?

Świadomość, że stałem się doświadczonym specjalistą od e-commerce, daje mi ogromną satysfakcję. Dysponuję wiedzą, którą zdobyłem w praktyce. Mam bezpośredni kontakt z klientami, którzy mi ufają. Praca jako Product Owner to również przyjemność pracy z zespołem profesjonalnych programistów Goyello. Możemy na siebie liczyć i to daje niesamowite efekty.
Biorę też udział w wydarzeniach branżowych, na których dzielę się wiedzą i dostaję pozytywne informacje zwrotne. Mogę też realizować własne pomysły.

A po pracy uprawiasz ciekawy sport…

Tak, od 8 lat uprawiam kitesurfing. To pływanie na desce surfingowej połączonej z latawcem, więc niezbędny jest dobry wiatr.

I gdzie dobrze wieje?

Przez cały rok na świecie są miejsca, gdzie akurat wieje i jest piękna pogoda. Również tu, gdzie mieszkam i pracuję, czyli na polskim wybrzeżu. To świetne miejsce do nauki. Mamy znakomite warunki cały rok, a woda coraz rzadziej zamarza zimą. 😉

A gdybyś miał polecić idealne miejsce do kitesurfingu?

Wszystkim polecam wyjazd do północnej Brazylii. Byłem tam już dwa razy. To doskonałe miejsce do uprawiania tego sportu. Oprócz dobrych warunków atmosferycznych od września do grudnia, jest zawsze ciepło, a plaże są szerokie i bezpieczne.

Brazylijska plaża. Fot. Maciek Czucha

Brazylijska plaża. Fot. Maciek Czucha

Masz jakieś marzenia związane z tym sportem?

Chciałbym nauczyć się dobrze pływać na falach, aby pokonać naprawdę dużą falę. Chciałbym też kiedyś przepłynąć jachtem Ocean Atlantycki.

Życzę Ci w takim razie pomyślnych wiatrów w sporcie i w biznesie!

Copywriter, Content Designer and Translator, helping companies and individuals choose the best words to let the world know that they have something valuable to offer. Cat lover and runner.